Uczestniczyłam dziś w eksperymencie psychologicznym. Stałam trzy godziny na autostradzie obok zepsutego samochodu. Było zimno i padał deszcz. Nie zatrzymał się nikt. Po powrocie do laboratorium dowiedziałam się, że dla drugiej osoby biorącej udział w eksperymencie zatrzymało się 6 kierowców. Eksperyment dotyczył wpływu atrakcyjności fizycznej osoby na altruizm innych. Okazało się, że byłam tą nieatrakcyjną. YAFUD « Poprzednia wpadkaNastępna wpadka »
17 Kwietnia, 2011 18:44 ytrewq napisał(a): Ja mam kumpla co nie ma gg, facebooka, nk, komórki ani nic z podobnych rzeczy.
Nie posiada nie dla tego, że jest biedny czy inne przyczyny losowe, tylko uważa, że mu nie potrzeba i już :P
17 Kwietnia, 2011 16:22 maxiking1994 napisał(a): Do czego to doszło, żeby kolorowe piz*usie żaliły sie, że rodzice na nich nie nawrzeszczeli. A co do rodziców, to ci współczuje. K&RW4, ja bym synowi wybił to z głowy kablem, a nie "powiedz jak będzie bolało". widać, że ci ojciec za młodu kazał szukać węża w wannie.
ŻYCZĘ KU&W4 AIDS
17 Kwietnia, 2011 15:51 moje zdanie napisał(a): I dalej - wynajem - i nikt ze znajomych z liceum, technikum nie uczy się w tym samym mieście co Ty? Nawet roczniki młodsze? Albo, nie masz tam cioci, kuzyna, brata? Powiedz mi nazwę tego zadupia bo jakoś nie wierzę, że absolutnie nikt nie chce wynająć stancji. Weź proszę nie wymyślaj. Jasne, że lepiej siedzieć w domu, mamusia przygotuje pyszny obiadek, a z rana kanapeczki. Twój wybór. Idziesz na łatwiznę. Chciałaś, żebym Ci powiedziała jak można zarobić - powiedziałam, co z tym zrobisz Twoja sprawa, ale może zastanów się trochę zanim zaczniesz coś od razu negować. Bo tu mi Twoje zachowanie przypomina zachowanie małego dziecka - nie da się i koniec, i *uj, i mówta co chceta ja mam racje i nie przyznam w życiu że nie mam racji.
Okienka - i dlatego mówię o McDonaldzie, bo tam można się dopasować. Ewentualnie, za co mnie zjedziesz jak burą sukę - załatwić sobie indywidualny tok nauczania, bądź też najzwyczajniej w świecie iść na studia zaoczne.
Ale być może przemawia przeze mnie zazdrość, bo moich rodziców nie było stać na to, żeby posłać mnie na studia.
17 Kwietnia, 2011 15:19 blelb napisał(a): jaka farciara? toz to on wygral mieszkanie, na jego nazwisko.. a do niej zadzwonili bo podawala swoj nr telefonu
17 Kwietnia, 2011 14:50 studia to nie je bajka napisał(a): co? mam Ci swój plan pokazać, żebyś zobaczyła że faktycznie mam zawalony praktycznie cały tydzień? jak już mówiłam, ciurkiem do wieczora zajęcia mam dwa razy w tygodniu, a reszta od rana do wieczora z okienkami.
i jeszcze że siedzę na necie! no dobra, wchodzę codziennie na neta, żeby sprawdzić pocztę, facebooka itd, góra pół godziny dziennie (plus czasem korzystam z internetu w telefonie), wczoraj miałam luźniejszy weekend, to posiedziałam prawie 2 godziny (!!!) i nawet poszłam do kina! szaleństwo!
skąd wiesz, że nie pomyślałam o wynajmie? nic takiego nie napisałam, ale Ty sobie założyłaś, bo idealnie pasowało do Twojej teorii. no więc wynajmu próbowałam, ale i tak wychodziło za drogo (bo za sam wynajem, plus jedzenie, plus opłaty) w porównaniu z biletem miesięcznym, poza tym na moim kierunku studenci co chwilę odpadają i tak też było w moim przypadku - na 5 osób zostały 3, a później nikt już nie chciał się wprowadzić, bo wszyscy już mieli wszystko zaaranżowane, więc musieliśmy dzielić opłaty tych 2 osób między sobą.
korepetycji udzielam, ale chyba nie wierzysz, że na tym można zarobić? ewentualnie dorobić, że mogę opłacić bilety na pociąg i autobusy, więc wychodzę z dojazdem mniej więcej na czysto.
proponuję się pogodzić z faktem, że jak ktoś studiuje dziennie,to nie zawsze jest w stanie dodatkowo zarabiać.
a co do kierowniczego stanowiska, to mój kierunek raczej owego nie zakłada.
17 Kwietnia, 2011 14:11 moje zdanie napisał(a): studia to nie bajka - nie masz kasy na stancję, bo nie pracujesz. Koło się zamyka. Rozumiem, że ciężko pogodzić studia z pracą, ale jak się chce to się da. Gorzej jak się nie chce - wtedy będzie się mówić coś w stylu "system jest przeciwko mnie" i Ty to właśnie robisz.
Praca w domu - siedzisz na necie, wobec tego proponuję przepisywanie czegoś tam. Pisanie prac. No i praca oczywiście w weekendy. A gdybyś mieszkał/mieszkała w miejscu gdzie studiujesz (ale nie mieszkasz bo nie masz kasy, a nie masz kasy bo nie pracujesz) to wtedy nawet te okienka by coś dawały. Nie wierzę, że masz zajęcia codziennie od rana do wieczora, bo to niezgodne z regulaminem studiów. Masz może zawalone 2-3 dni, a pozostałe wolne, lub po 2 zajęcia. I co wtedy robisz? A może stanie na kasie w McDonaldzie to stanowczo za mało dla wielmożnego pana/wielmożnej pani? A umowa zlecenia? Fakt, kasa z tego jest jaka jest, mercedesa za to nie kupisz, ale na życie byś miał/miała. Brzmi strasznie i niewykonalnie, ale po prostu trzeba zacząć i jakoś to pójdzie.
A co do studentów zaocznych - zdziwiłbyś się ile jest zaocznych, którzy dalej są na garnuszku mamusi.
A tak a propo - takie czasy, że mało kogo stać na wynajem mieszkania, ale zawsze można zebrać parę osób i wtedy jest taniej. Albo, wynająć pokój. Nie pomyślałeś/pomyślałaś o tym, i to mi udowodniło, że lubisz dużo gadać, narzekać, robić z siebie ofiarę systemu, ale nic ze swoim życiem nie robisz.
A uwierz mi - po studiach, bez doświadczenia zawodowego ciężko będzie znaleźć pracę. A stanowiska kierowniczego nikt młodej osobie nie zaproponuje. :)
:) Poprawia humor.
dobijające i przykre dla tej osoby