#13267 Na święta wyjechaliśmy z dziewczyną do moich rodziców, przez co musiałem pozostawić swoje zwierzę bez opieki. Poprosiłem więc sąsiadkę - ciocię, w nieco podeszłym wieku, by dokarmiała moje zwierzątko na czas naszej nieobecności ("karma stoi przy klatce, wystarczy otworzyć, wsypać i zamknąć). Nie wspomniałem jej tylko, co to za zwierzątko...3 dni po wyjeździe obudził mnie telefon - w naszym domu zalęgły się ogromne szczury, ale udało jej się ubić szczotką przynajmniej jednego - spanikowałem. Spytałem się, czy ten szczur nie miał przypadkiem puchatego futra i długiego, nastroszonego ogona - potwierdziła. Tak, to mój zwierzak. Szynszyla. Gryzoń najprawdopodobniej wydostał się z klatki przez dziurę między prętami i buszował po mieszkaniu. Ciotce wydawało się, że zwierzak siedział w domku w klatce i nawet nie pomyślała o tym, że go tam nie ma. W tym roku skończył 10 lat. YAFUD.