Wyprowadzałem psa sąsiadki pod jej nieobecność. To mały York. Spacerowaliśmy spokojnie, gdy nagle nadleciała wrona i zaczęła atakować psa. Musiałem bronić cudzego psa przed ptakiem, machając smyczą jak szalony. Wrona odleciała, ale w ferworze walki upuściłem klucze sąsiadki do studzienki kanalizacyjnej. YAFUD«Poprzednia wpadkaNastępna wpadka »
0
1
Chtorr | 185.208.152.* | 30 Stycznia, 2026 08:24
Każde dziecko wie, że klucze to się nosi na sznurku, zawieszone na szyi niczym talizman. Nie byłoby dylematu - nowe klucze, czy nowy York. Nie da się również wykluczyć wariantu, że wrona zatrudniona była w ramach programu zbierania odpadów i lokowania ich w odpadomacie w zamian za drobną gratyfikację. Może sąsiadka przegapiła termin u grumera, czy tam grubera...
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
Chtorr | 185.208.152.* | 30 Stycznia, 2026 08:24
Każde dziecko wie, że klucze to się nosi na sznurku, zawieszone na szyi niczym talizman. Nie byłoby dylematu - nowe klucze, czy nowy York.
Nie da się również wykluczyć wariantu, że wrona zatrudniona była w ramach programu zbierania odpadów i lokowania ich w odpadomacie w zamian za drobną gratyfikację. Może sąsiadka przegapiła termin u grumera, czy tam grubera...