Byliśmy na spacerze z pięcioletnią córką, kiedy minęliśmy pana sprzedającego balony z helem. Córka błagała o błyszczącego, różowego jednorożca za trzydzieści złotych. Kupiłem go, zawiązałem supełek na jej nadgarstku i poszliśmy dalej. Trzy metry od stoiska z balonami córka postanowiła zdjąć pętelkę, żeby „zobaczyć, jak jednorożec lata”. Balon odleciał natychmiast, a ja spędziłem następną godzinę uspokajając zapłakane dziecko. YAFUD.«Poprzednia wpadka
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.