Urodziłem się w 1992. Lekarze w szpitalu kilka dni po moim urodzeniu BŁĘDNIE wykryli jakąś chorobę. Jako "leczenie"zrobili mi transfuzję krwi. Krew była nieprzebadana i była zakażona dwoma wirusami żółtaczki. Przez to, że lekarze spieprzyli robotę do 15 roku życia żyłem z wirusami, który regularnie niszczyły mi wątrobę. Byłem przez to zaspały i często źle się czułem. W 2 gimnazjum wykryli u mnie chorobę, podczas wykonywania jakiegoś szczepienia.
Spędziłem 3 miesiące w szpitalu, a potem przez rok brałem sterydy, przez które przytyłem 20kg, a moja twarz przypominała balon - dosłownie. Do liceum nie mogłem ćwiczyć na WFie i mieć normalnego życia.
Terapia okazała się nieskuteczna. Podjęto bardziej stosowne kroki. Od 2 liceum musiałem co tydzień, 3 dni spędzać w szpitalu, dostając zastrzyk po którym 7 dni miałem gorączkę, objawy grypy i myśli samobójcze.
Leczenie było gorsze od samej choroby, lecz najgorsze okazało się to, że mimo mojego cierpienia w trakcie tych zastrzyków i gorączki 24/7 terapia znowu zawiodła.
Ledwo co przez to zdałem w szkolę i można powiedzieć, że straciłem 1 rok z życia.
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
53934TRASH