Pewnego wtorku, idąc jak co rano do pracy, spotkałam moją sąsiadkę wychodzącą z kościoła. Jako że nigdy jej nie widywałam rano, zapytałam żartem : -Nie za wcześnie wychodzicie z tego kościółka sąsiadko?-Ona popatzryła na mnie ze zdumieniem i zapytała : -A która godzina? -Około 7:25-Odparłam z uśmiechem. Kobiecina strasznie przerażona przeklęła siarczyście pod nosem, po czym biegiem ruszyła do kościoła.
Najciekawsze w tej historii jest to że wracając z pracy ponownie spotkałam tę kobietę, która tym razem wręczyła mi święte obrazki, pomiędzy którymi widać było banknot dwustuzłotowy i szepnęła: -Ale ani słowa księdzu!
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
53477TRASH
53478TRASH
53479TRASH