Pojechaliśmy z kolegami na działkę nad jezioro. Siedzimy sobie gadamy i kolega zaproponował coś do picia. Zgodziliśmy się, daliśmy po 10zł i ten kolega pojechał po flaszkę (Skuterem). Długo nie wracał, zaczęliśmy się niepokoić. W końcu przyjechał. Cały się trząsł. Pytamy się co się stało a on na to : Mój ojciec jest policjantem. Wychodzę z flaszką a on stoi przed sklepem na służbie. Dodam, że nie byliśmy wtedy pełnoletni. YAFUD«Poprzednia wpadkaNastępna wpadka »
0
1
Artur | 46.134.194.* | 29 Lipca, 2011 13:01
No to ta flaszka w ogóle nie powinna mu zostać sprzedana!
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
Artur | 46.134.194.* | 29 Lipca, 2011 13:01
No to ta flaszka w ogóle nie powinna mu zostać sprzedana!