Historyjka sprzed kilku lat. Działo się to jakieś 2-3 miesiące przed moimi osiemnastymi urodzinami. Jakoś tak spuchnął mi palec wskazujący i bolał jak cholera. A że u prawej ręki, to ani pisać, ani robić coś konkretnego, więc matula zgarnęła mnie do lekarza. Na początek pojechałyśmy do rodzinnego, który palucha obejrzał, stwierdził, że ropa podeszła. On z tym nic nie zrobi, bo prawdopodobnie trzeba naciąć a on nie może, więc kazał udać się na pogotowie. Poinstruował nas, do którego szpitala w mieście mamy jechać, radośnie wsiadłyśmy w samochód i w drogę! Szpital nr 1: Pani w szatni poinstruowała nas gdzie dokładnie mamy się udać, po kilku pobłądzeniach (korytarze były popieprzone) odnalazłyśmy wskazane miejsce, gdzie znalazłyśmy miłą panią, która kazała nam poczekać na doktora. Po 15 minutach przyszedł pan doktor, który wyglądał na nawalonego, ale ja tam nie wiem, może jakieś leki brał, więc nie będę oceniać, jednak stwierdził, że on nic z tym nie zrobi i "jak to w wodzie z mydłem wymoczę, to mi ta ropa sama odejdzie". Trochę dziwne mi się to wydało ale ok. Zabrałyśmy się do kolejnego szpitala. Szpital nr 2 Wchodzimy od razu na izbę przyjęć i nas wcięło. Kolejka jak z Zakopca do Warszawy. No ale nic, grzecznie stanęłyśmy i ciśniemy gadkę z pewnym miłym małżeństwem. Stałyśmy tak bite 4 godziny. Już nawet matula zaczęła narzekać, mimo że nigdy tego nie robiła. Po 4 godzinach stajemy w drzwiach gabinetu, lekarz pyta o co chodzi, więc mu grzecznie tłumaczę i zapada chwilowa cisza, podczas której lekarz uważnie mi się przygląda po czym pada magiczne pytanie: "A 18 jest?". A nie ma. Pan nie może przyjąć, trzeba na pogotowie dziecięce do innego szpitala. Szpital nr 3 Izba dobrze znana, bo mój młodszy brat był na niej chyba z 10 razy. Wchodzimy a tam kilkanaście dzieciaczków, z czego najstarszy ma jakieś 8 lat. Czekamy kolejną godzinę tylko po to, żebym weszła do gabinetu dosłownie na 5 minut. I tutaj pojawia się YAFUD dla służby zdrowia, ale to jeszcze nie koniec. Otóż wszystkie te dzieciaczki z obdrapanymi do mięcha kolanami, połamanymi rękami, wielgachnymi ranami na twarzy siedząc w gabinecie nie wydały ani pisku. Dzielnie zniosły wszelakie dłubaniny przy ich ranach... Ale że ze mnie duże dziecko, to jak tylko usłyszałam, że lekarz musi przeciąć palucha, coby ropa wypłynęła, zaczęłam płakać i drzeć się w niebogłosy. Podczas zabiegu (niecałą minutę) ściskałam mamę za rękę, niemal czkając od płaczu. Powiedzieć, że lekarz miał ze mnie ubaw to mało. Pielęgniarki to już w ogóle płakały ze śmiechu. Sama na koniec ze śmiechem stwierdziłam, że chyba będę do nich częściej wpadać na poprawę humoru :D Nawet dostałam w nagrodę naklejkę "dzielny pacjent". Matula dobry rok nie dawała mi żyć i jak tylko wspominałam jej, że przecież jestem prawie dorosła, ona przypominała mi tę historyjkę. Dziś wszyscy się z tego śmiejemy ale i tak za tą histerię dla mnie YAFUD«Poprzednia wpadkaNastępna wpadka »
1
1
ZYX | 83.25.193.* | 19 Kwietnia, 2015 12:56
Dziwne, u mnie to od razu rodzice obczajali, do którego szpitala nie będzie można mnie przyjąć, bo nie ten wiek...
1
2
Anka | 79.191.91.* | 19 Kwietnia, 2015 13:16
Moczenie palca w mydlinach wcale nie jest dziwne.;) Mnie to kilka razy uratowało przed utratą paznokcia. Tylko trzeba spędzić pół dnia z dłonią w szklance z ciepłą wodą i mydłem, a to jest straszliwie upierdzające :P
Miałaś tzw. zastrzał, a zamiast moczenia palca w wodzie z mydłem, we wrzątku, w rivanolu, we wrzącym rivanolu i spędzania tygodnia z maścią ichtiolową na paluchu jest jeden genialny sposób - aloes lub kupiony sok z aloesu. Ja mam w domu aloes, nacinałam, przykładałam, zabandażowałam, po dwóch dniach ropa sama wypłynęła na powierzchnię palca, wystarczyło lekko nacisnąć i wypłynęła.
0
5
Al | 193.201.36.* | 28 Kwietnia, 2015 12:03
Mózg mi "spuchnął"już przy drugiej linijce...
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
ZYX | 83.25.193.* | 19 Kwietnia, 2015 12:56
Dziwne, u mnie to od razu rodzice obczajali, do którego szpitala nie będzie można mnie przyjąć, bo nie ten wiek...
Anka | 79.191.91.* | 19 Kwietnia, 2015 13:16
Moczenie palca w mydlinach wcale nie jest dziwne.;) Mnie to kilka razy uratowało przed utratą paznokcia. Tylko trzeba spędzić pół dnia z dłonią w szklance z ciepłą wodą i mydłem, a to jest straszliwie upierdzające :P
Ach, szpitale...
Tiger-Bonzo | 188.146.129.* | 19 Kwietnia, 2015 13:36
Myślałem że to będzie Yafud dla służby zdrowia.
Sihajan | 212.160.172.* | 20 Kwietnia, 2015 15:55
Miałaś tzw. zastrzał, a zamiast moczenia palca w wodzie z mydłem, we wrzątku, w rivanolu, we wrzącym rivanolu i spędzania tygodnia z maścią ichtiolową na paluchu jest jeden genialny sposób - aloes lub kupiony sok z aloesu. Ja mam w domu aloes, nacinałam, przykładałam, zabandażowałam, po dwóch dniach ropa sama wypłynęła na powierzchnię palca, wystarczyło lekko nacisnąć i wypłynęła.
Al | 193.201.36.* | 28 Kwietnia, 2015 12:03
Mózg mi "spuchnął"już przy drugiej linijce...