Uczyłem wczoraj po południu syna jazdy na rowerze bez bocznych kółek pod blokiem. Szło mu całkiem nieźle na prostej drodze, więc postanowiłem puścić siodełko. Zamiast jechać prosto, skręcił gwałtownie w lewo i wjechał z impetem w jedyną głęboką kałużę na placu. Ochlapał gęstym błotem siebie, mnie i jasny płaszcz eleganckiej, starszej kobiety przechodzącej obok. Musiałem dać jej na miejscu pieniądze na profesjonalną pralnię chemiczną. YAFUD«Poprzednia wpadka
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.