Kupiłem system automatycznego nawadniania do mojego nowo założonego trawnika przed domem. Wystające z ziemi zraszacze działały poprawnie, wysuwając się pod wpływem ciśnienia wody o określonych porach dnia. Wypuściłem mojego ważącego czterdzieści kilogramów psa na zewnątrz, podczas gdy instalacja pracowała na pełnej mocy w ogrodzie. Pies zobaczył tryskający strumień, podbiegł do niego i położył się dokładnie całą masą ciała na plastikowej głowicy. Element zraszacza pękł pod ciężarem, uwalniając niekontrolowany słup wody pionowo do góry. Przez zepsuty moduł ciśnienie w pozostałych punktach całkowicie spadło do zera, dezaktywując resztę podlewania. Zanim zorientowałem się i odciąłem główny zawór w garażu, woda wyżłobiła spory dół w świeżo posianej trawie. Musiałem ręcznie wymieniać zniszczony komponent i dosiewać nasiona w błocie przez kolejne popołudnie po powrocie z pracy. YAFUD.«Poprzednia wpadkaNastępna wpadka »
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.