Wracałem z biura tramwajem, z niecierpliwością czekając na weekend. Pogoda była fatalna, padał gęsty, zimny deszcz. W połowie trasy usłyszeliśmy głośny zgrzyt i pojazdem mocno zatrzęsło. Tramwaj wypadł z szyn na starym torowisku. Motorniczy ogłosił, że dalsza jazda jest niemożliwa i musimy natychmiast opuścić wagony. Zdarzenie miało miejsce na odcinku, gdzie nie kursuje żadna komunikacja zastępcza. Najbliższy czynny przystanek autobusowy znajdował się ponad dwa kilometry dalej. Nie miałem przy sobie parasola, bo rano świeciło słońce. Próby zamówienia taksówki kończyły się na informacji o braku wolnych kierowców w okolicy. Szedłem poboczem przez czterdzieści minut, omijając głębokie kałuże na chodniku. Każdy przejeżdżający obok samochód dodatkowo ochlapywał mnie wodą z jezdni. Do domu dotarłem przemoczony do suchej nitki i mocno zmarznięty. YAFUD«Poprzednia wpadkaNastępna wpadka »
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.