Umówiłem się na rutynową wizytę u dentysty. Nie miałem żadnych ubytków, chciałem tylko wykonać czyszczenie osadu. Zabieg przebiegał standardowo i bezboleśnie. W pewnym momencie asystentka włożyła mi do ust ssak, żeby odciągnąć nadmiar śliny. Dentysta zadał jej w tym czasie pytanie dotyczące dokumentacji innej pacjentki. Asystentka odwróciła wzrok i na chwilę przestała kontrolować ułożenie rurki. Końcówka ssaka przyssała się mocno do dolnej części mojego języka. Zanim zdążyła zareagować i wyłączyć ssanie, minęło kilka długich sekund. Urządzenie zostawiło mi pod językiem ogromnego, fioletowego krwiaka. Wygląda to źle i potwornie boli przy każdym ruchu ust. Przez najbliższy tydzień muszę jeść wyłącznie ostudzone zupy w formie kremu. YAFUD«Poprzednia wpadkaNastępna wpadka »
smile | 45.145.155.* | 01 Października, 2026 10:54
Ssak podłączony był do szambowozu. Pan doktor miał zarejestrowaną podwójną działalność.