Wracałem dzisiaj po pracy autobusem miejskim na swoje osiedle. Droga zazwyczaj zajmuje mi około czterdziestu minut, więc zawsze staram się zająć miejsce siedzące z tyłu. Wyciągnąłem z plecaka czytnik e-booków i zacząłem czytać długo odkładaną powieść. W połowie trasy kierowca nagle zahamował tak ostro, że kilka osób poleciało do przodu. Okazało się, że przed autobus wybiegł jakiś zagubiony pies i kierowca po prostu ratował mu życie. Nikomu z pasażerów nic się nie stało, ale moje urządzenie wyślizgnęło mi się z rąk podczas szarpnięcia. Przeleciało przez środek autobusu i uderzyło idealnie kantem w metalowy słupek przy drzwiach wyjściowych. Ekran całkowicie się rozlał, pokrywając się nieczytelną siatką czarnych i białych pasków. Resztę drogi spędziłem, patrząc się w okno i zastanawiając, ile wyniesie koszt wymiany matrycy. Książkę urwało mi w najlepszym momencie, a uszkodzenie jest ewidentnie mechaniczne. YAFUD«Poprzednia wpadkaNastępna wpadka »
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.