Pojechałem rano na ważne spotkanie służbowe. Zaparkowałem pod budynkiem i zamknąłem auto z pilota. Po godzinie wróciłem i chciałem otworzyć drzwi. Pilot w ogóle nie reagował, a zamek w drzwiach był od dawna zepsuty i wyłamany. Stwierdziłem, że bateria w kluczyku po prostu nagle padła. Pobiegłem do najbliższego zegarmistrza, wymieniłem baterię i wróciłem. Auto dalej nie reagowało na sygnał. Po godzinie kombinowania wezwałem fachowca od awaryjnego otwierania samochodów. Mężczyzna przyjechał, włożył drut przez uszczelkę i w minutę otworzył drzwi. Okazało się, że podczas mojej nieobecności obok zaparkowała furgonetka transmisyjna stacji telewizyjnej. Ich potężne anteny całkowicie zagłuszyły sygnał mojego pilota. Zapłaciłem czterysta złotych za otwarcie drzwi, które odblokowałyby się same, gdybym poczekał aż furgonetka odjedzie. YAFUD«Poprzednia wpadkaNastępna wpadka »
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.