Czekałem rano na przystanku na autobus, którym codziennie dojeżdżam do pracy. Padał ulewny deszcz, więc schowałem się głęboko pod wiatą. Niestety wiatr zaczął zacinać tak mocno, że moje spodnie i tak przemokły. Wreszcie zza zakrętu wyłonił się mój mocno spóźniony autobus. Podszedłem do krawężnika, żeby przygotować się do wejścia pierwszymi drzwiami. Kierowca najwyraźniej mnie nie zauważył i w ogóle nie zwolnił przed zatoczką. Najechał z pełnym impetem w ogromną kałużę zebraną przy samym chodniku. Zostałem oblany brudną wodą od stóp aż po samą szyję. Moja jasna kurtka i koszula nadawały się tylko do natychmiastowego prania. Zamiast wsiąść do pojazdu, musiałem zawrócić do mieszkania, żeby się przebrać. Przez to całe zajście spóźniłem się ponad godzinę na ważne zebranie. YAFUD.«Poprzednia wpadkaNastępna wpadka »
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.