Zbliżał się termin bankietu firmowego, na którym mi zależało. Postanowiłam pójść do sprawdzonego fryzjera na koloryzację i podcięcie końcówek. Usiadłam na fotelu i poprosiłam o odświeżenie mojego naturalnego blondu. Fryzjerka nałożyła farbę, zawinęła włosy w folię i ustawiła zegar. W połowie czasu oczekiwania zadzwonił do niej telefon i wyszła na zaplecze rozmawiać przez ponad dwadzieścia minut. Kiedy wróciła i spłukała farbę, spojrzałam w lustro i zamarłam. Moje włosy zamiast blondu miały odcień jaskrawej pomarańczy. Okazało się, że asystentka przygotowała złą mieszankę. Proces dekoloryzacji trwał kolejne godziny i zniszczył mi włosy. Na bankiet poszłam w ciasno upiętym koku. YAFUD«Poprzednia wpadkaNastępna wpadka »
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.