Poznałem dziewczynę przez internet i umówiliśmy się na spacer po miejskim parku. Pogoda dopisywała, a pierwsza rozmowa na żywo przebiegała w miłej atmosferze. Spacerowaliśmy szeroką alejką, kierując się w stronę kawiarni. Nagle zza drzew wybiegł duży pies, biegający bez smyczy. Zwierzak był cały w rzadkim błocie po kąpieli w pobliskim stawie. Zanim zdążyliśmy zareagować, skoczył z impetem prosto na moją towarzyszkę. Oparł brudne łapy na jej jasnym, eleganckim płaszczu jesiennym. Zostawił wielkie, czarne ślady z błota na samym środku ubrania. Właściciel psa podszedł chwilę później, rzucił ciche przeprosiny i poszedł dalej. Dziewczyna musiała wracać do domu się przebrać i nasza randka dobiegła końca. YAFUD«Poprzednia wpadka
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.