Odebrałem syna z przedszkola i szliśmy na przystanek autobusowy. Kupiłem mu w pobliskiej piekarni drożdżówkę, o którą bardzo prosił. Zrobił pierwszy gryz i w tym samym momencie wielka mewa sfrunęła z latarni, wyrywając mu bułkę z rąk. Syn zaczął histerycznie płakać, a nie mieliśmy czasu żeby kupować drugą, bo kolejny autobus był za godzinę... chociaż z perspektywy czasu chyba lepiej byłoby już na niego czekać niż jechać 40 minut z dzieciakiem w stanie kompletnej histerii. YAFUD«Poprzednia wpadkaNastępna wpadka »
0
1
zdziwiony | 83.25.180.* | 15 Kwietnia, 2026 10:56
Takie sceny są na porządku dziennym w miejscowościach zwanych wczasowymi nad morzem. Szczególnie, gdzie walnięci wczasowicze karmią łabędzie. Dziecko płacze nie tyle za utraconą drożdżówką ile wystraszyło się ptaszyska i jego napadu. W dodatku rodzic zawiódł na całej linii - nie ochronił dziecka przed niebezpieczeństwem.
0
2
Mewa | 46.134.114.* | 15 Kwietnia, 2026 16:40
Nie wiedziałem, że w Sosnowcu latają mewy :-)
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
zdziwiony | 83.25.180.* | 15 Kwietnia, 2026 10:56
Takie sceny są na porządku dziennym w miejscowościach zwanych wczasowymi nad morzem. Szczególnie, gdzie walnięci wczasowicze karmią łabędzie. Dziecko płacze nie tyle za utraconą drożdżówką ile wystraszyło się ptaszyska i jego napadu. W dodatku rodzic zawiódł na całej linii - nie ochronił dziecka przed niebezpieczeństwem.
Mewa | 46.134.114.* | 15 Kwietnia, 2026 16:40
Nie wiedziałem, że w Sosnowcu latają mewy :-)