Zostałem zaproszony na domówkę do znajomych z pracy. Kupiłem butelkę wina i poszedłem pod wskazany adres. Drzwi otworzył mi gospodarz, zapraszając do środka. Wszyscy goście siedzieli w salonie, a na stole stały przekąski. Chciałem zdjąć buty w przedpokoju, jak zawsze to robię w gościach. Szarpnąłem za sznurówkę, tracąc równowagę. Złapałem się wieszaka na ubrania, żeby nie upaść. Wieszak był słabo przymocowany i wyrwał się ze ściany z ogromnym hukiem. Spadł na podłogę razem ze wszystkimi kurtkami obecnych gości, uderzając dodatkowo w lustro, które pękło. Zapadła grobowa cisza, a ja stałem w przedpokoju z jednym butem w ręce. YAFUD«Poprzednia wpadkaNastępna wpadka »
0
1
jolaw | 83.7.210.* | 11 Września, 2026 00:02
Zdejmowanie butów w gościach to totalne wieśniactwo, podobnie jak żądanie gospodarzy, by zakładać jakieś wyleniałe kapcie po niewiadomo kim. Gdy paskudna pogoda, chlapa pośniegowa lub błoto, dopuszczalne jest iść w gości z własnymi lekkimi pantoflami i zmieniać obuwie przed drzwiami albo tuż za drzwiami. Pantoflami, a nie kapciami. U kobiet nieźle się spisują baleriny, lekkie czółenka lub pantofelki. Chodzenie po cudzym domu w skarpetkach (nie zawsze świeżych) lub na bosaka to buractwo i widomy znak nieobycia.
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
jolaw | 83.7.210.* | 11 Września, 2026 00:02
Zdejmowanie butów w gościach to totalne wieśniactwo, podobnie jak żądanie gospodarzy, by zakładać jakieś wyleniałe kapcie po niewiadomo kim. Gdy paskudna pogoda, chlapa pośniegowa lub błoto, dopuszczalne jest iść w gości z własnymi lekkimi pantoflami i zmieniać obuwie przed drzwiami albo tuż za drzwiami. Pantoflami, a nie kapciami. U kobiet nieźle się spisują baleriny, lekkie czółenka lub pantofelki.
Chodzenie po cudzym domu w skarpetkach (nie zawsze świeżych) lub na bosaka to buractwo i widomy znak nieobycia.