Wyprowadzałem mojego psa na wieczorny spacer po osiedlu. Szedł spokojnie na długiej, automatycznej smyczy. Nagle z krzaków wyskoczył zając. Pies ruszył w pościg z taką prędkością, że mechanizm blokujący smycz całkowicie się zerwał. Rączka smyczy uderzyła mnie w nadgarstek, a pies zniknął w ciemności z urwaną linką. YAFUD«Poprzednia wpadkaNastępna wpadka »
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.