Oddałem garnitur do pralni chemicznej na trzy dni przed weselem brata. Pani z uśmiechem przyjęła ubranie i wręczyła mi pokwitowanie. W dniu odbioru stawiłem się w punkcie i podałem numerek. Okazało się, że pracownica pomyliła naklejki i wydała mój garnitur jakiemuś mężczyźnie dzień wcześniej. Gość oczywiście nie zostawił swoich danych, a ja zostałem bez odpowiedniego stroju na najważniejszą rodzinną uroczystość w tym roku. Musiałem pójść w starej marynarce, która była na mnie za ciasna. YAFUD«Poprzednia wpadkaNastępna wpadka »
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.