Zostałem zaproszony na wesele do bliskich znajomych z czasów studiów. Kupiłem drogi prezent, ubrałem się elegancko i zamówiłem taksówkę pod sam kościół. W trakcie ceremonii poczułem, że podeszwa mojego lewego buta wizytowego zaczyna się niebezpiecznie odklejać od cholewki. Myślałem, że przy ostrożnym chodzeniu wytrzyma chociaż do pierwszego tańca. Niestety, przy wychodzeniu z kościoła zahaczyłem czubkiem buta o nierówny, kamienny stopień. Cała podeszwa oderwała się całkowicie i została na schodach. Musiałem iść do samochodu powłócząc nogą w samej czarnej skarpetce. Resztę imprezy weselnej spędziłem siedząc ponuro przy stole, bo nie miałem butów na zmianę, a sklepy w okolicy były już zamknięte. YAFUD«Poprzednia wpadkaNastępna wpadka »
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.