Wracałem z pracy w garniturze po bardzo udanym spotkaniu zarządu. Pogoda była deszczowa, a wzdłuż chodnika potworzyły się głębokie kałuże. Szedłem dość wąskim fragmentem chodnika, bezpośrednio przy ruchliwej jezdni. Zbiorniki burzowe nie nadążały z odprowadzaniem wody po ostatniej ulewie. Z naprzeciwka nadjechał duży samochód dostawczy, który zupełnie nie zwolnił. Przednie koło wjechało z impetem w największą kałużę tuż obok mnie. Fala brudnej wody z piaskiem wystrzeliła prosto w moją stronę. Zostałem ochlapany od kolan aż po sam kołnierzyk marynarki. Musiałem iść kolejne dwa kilometry do domu, wyglądając jak potwór z bagien. Moje ubranie musiało od razu trafić do profesjonalnej pralni chemicznej. YAFUD«Poprzednia wpadkaNastępna wpadka »
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
55172TRASH