Zostałem zaproszony na domówkę z okazji urodzin mojego bliskiego współpracownika. Kupiłem butelkę drogiego wina jako prezent dla solenizanta. Impreza odbywała się w mieszkaniu na czwartym piętrze w bloku bez windy. Po wejściu do przedpokoju zacząłem ściągać buty, żeby nie nabrudzić. Opakowanie z winem postawiłem na chwilę na wąskiej szafce na buty. Ktoś z głębi mieszkania nagle otworzył drzwi do łazienki na oścież. Skrzydło drzwi z dużą siłą uderzyło w szafkę w przedpokoju. Butelka z winem zachwiała się i spadła na terakotę. Szkło rozbiło się w drobny mak, a czerwone wino zalało dywanik i moje skarpetki. Solenizant wyszedł z pokoju akurat w momencie, gdy wycierałem plamę papierem toaletowym. Nie dość, że przyszedłem z pustymi rękami, to zniszczyłem dywan gospodarza. Resztę wieczoru przesiedziałem w mokrych skarpetkach w rogu kanapy. YAFUD«Poprzednia wpadkaNastępna wpadka »
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.