Szedłem na uczelnię w długim zimowym płaszczu na bardzo trudny egzamin. Przeciskając się w zatłoczonym tramwaju, zahaczyłem kieszenią o wystający element kasownika. Mocno szarpnąłem i rozdarłem materiał wzdłuż szwu aż do samego pasa. Płaszcz zwisał ze mnie jak uszkodzona peleryna. Egzamin pisałem siedząc w samej koszuli, dygocząc z zimna. YAFUD«Poprzednia wpadkaNastępna wpadka »
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.