Mój ośmioletni syn bardzo prosił mnie, żebym poszedł z nim na weekendowy festyn szkolny. Obiecałem, że zagram z nim w grę polegającą na rzucaniu lotkami do nadmuchanych balonów. Stanęliśmy przed stoiskiem, a ja wziąłem do ręki pierwszą mosiężną lotkę. Wycelowałem starannie w środek planszy i rzuciłem. Lotka odbiła się pechowo od krawędzi drewnianej tablicy z balonami, zmieniła trajektorię i poleciała ostro w dół. Trafiła prosto w wielki, papierowy kubek z napojem gazowanym, który trzymała stojąca obok wychowawczyni mojego syna. Kubek pękł natychmiastowo po uderzeniu grotu. Lepki, słodki płyn oblał całe jej jasne spodnie i materiałowe buty. Musiałem przepraszać przez pół godziny i zobowiązać się do pokrycia kosztów czyszczenia ubrań. Syn uznał, że to najśmieszniejszy moment w jego życiu, a ja do dziś czuję wstyd, mijając nauczycielkę. YAFUD«Poprzednia wpadkaNastępna wpadka »
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.