Jechałem do warsztatu samochodowego, żeby kupić i założyć nowy komplet opon. Stare były już na granicy minimalnego bieżnika i wiedziałem, że muszę to załatwić natychmiast. Dwa kilometry przed warsztatem najechałem na gruby wkręt zgubiony na drodze. Opona przebiła się, a powietrze zeszło całkowicie w kilkanaście sekund. Zjechałem na pobocze i otworzyłem bagażnik, żeby wyjąć koło zapasowe. Okazało się, że podczas ostatniego sprzątania auta wyłożyłem klucz do kół do garażu i zapomniałem go schować z powrotem. Musiałem wezwać lawetę z ubezpieczenia, żeby zawiozła mnie do wulkanizatora, do którego na piechotę miałbym piętnaście minut drogi. YAFUD«Poprzednia wpadkaNastępna wpadka »
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.