Zostałam zaproszona na wesele mojej najlepszej przyjaciółki z liceum. Kupiłam piękną, błękitną sukienkę i starannie dobrałam do niej dodatki. Uroczystość w kościele minęła bez problemów, a wesele odbywało się w eleganckim dworku. Podczas pierwszego tańca pary młodej, stałam z boku parkietu razem z innymi gośćmi, bijąc brawo. Nagle poczułam, że materiał mojej sukienki z tyłu niepokojąco luźno opada. Okazało się, że zamek błyskawiczny na plecach po prostu się rozszedł na całej długości od łopatek aż po talię. Próbowałam go zapiąć z pomocą innej koleżanki w toalecie, ale ząbki suwaka całkowicie zacięły się w materiale i nie dało się go ruszyć w żadną stronę. Nie miałam ze sobą ubrań na zmianę, ani nawet swetra, żeby zakryć plecy. Resztę wesela spędziłam siedząc przy stole z marynarką pożyczoną od wujka panny młodej, która sięgała mi do połowy ud i całkowicie psuła mój wygląd. Z parkietu zeszłam na stałe jeszcze przed podaniem rosołu. YAFUD«Poprzednia wpadkaNastępna wpadka »
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.