Odbierałem syna ze szkoły w czasie bardzo dużej ulewy. Mieliśmy do przejścia krótki odcinek z placówki na parking. Syn postanowił nagle skoczyć w największą kałużę na chodniku. Zrobił to tak niefortunnie, że jego but zsunął się ze stopy i wpadł do studzienki kanalizacyjnej. Kratka była zbyt wąska, żeby włożyć tam rękę i go wyciągnąć. Musiałem nieść dziecko do samochodu w jednym bucie. YAFUD«Poprzednia wpadkaNastępna wpadka »
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.