Wsiadłem do pociągu jadącego na drugi koniec Polski. Wykupiłem bilet w pierwszej klasie, żeby móc w spokoju popracować na laptopie. Znalazłem swoje miejsce i wygodnie się rozsiadłem. Kilka stacji dalej wsiadła matka z małym dzieckiem, które od razu zaczęło głośno płakać. Dziecko nie uspokoiło się przez kolejną godzinę, więc postanowiłem pójść do wagonu restauracyjnego. Zamówiłem kawę i otworzyłem komputer, licząc na chwilę ciszy. W tym samym momencie pociąg gwałtownie zahamował przed jakimś zwierzęciem na torach. Moja pełna kawa wylała się prosto na klawiaturę laptopa. Sprzęt zgasł od razu i już się nie uruchomił. Resztę czterogodzinnej podróży spędziłem bez pracy, bez kawy i w towarzystwie wracającego płaczu dziecka, które ostatecznie też przyszło do Warsu. YAFUD«Poprzednia wpadkaNastępna wpadka »
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.
Obserwujesz komentarze do tego wpisu.
Nie chcesz, aby coś ci umknęło?
Dostaniesz wtedy powiadomienie jeśli pojawi się nowy komentarz do tego wpisu.